#PiątkowaSpowiedź – Kinga Handzlik

22 września 2018

Często wypadek samochodowy, pobyt w szpitalu i długa, bolesna rehabilitacja powodują, że poszkodowany popada w depresję, poddaje się, nawet nie podejmując prób powrotu do zdrowia, do sprawności. Ona poszła w drugą stronę – wypadek otworzył jej oczy, zmienił myślenie, sprowadził na nią pasję. O tym, motywacji, hejterach, crossficie i o swojej mamie, która w przyszłości będzie bohaterką naszego cyklu wywiadów, opowiedziała nam trenerka personalna – Kinga Handzlik.

Kacper Pelczarski: Skąd wzięła się Twoja pasja do sportów siłowych? 

Kinga Handzlik: Zaczęło się to trzy lata temu, po moim wypadku samochodowym. Na samym początku siłownia była kolejną formą rehabilitacji. A później przerodziło się to w coś, co pokochałam. Zaczęłam uprawiać sport regularnie i tak samo wyszło.

Po jakim czasie chodzenie na siłownię przerodziło się w pasję, a tak naprawdę lifestyle?

Hmm, myślę, że potrzebowałam na to… roku? Ale, tak naprawdę, dopiero od półtora roku trenuję „mądrze”. Zaczęłam się po prostu wgłębiać w ten cały temat i czytać dużo rzeczy na ten temat.

Jak duży wpływ na pasję i na twoją wytrwałość w pasji miał wypadek, który przytrafił Ci się parę lat temu?

Ogromny. Moje życie zmieniło się o 180 stopni, to na pewno. I ten obrót poszedł w pozytywną stronę. Ogólnie po wypadku nastąpiła u mnie całkowita zmiana myślenia. Wszystko się zmieniło. Moje relacje z ludźmi, poglądy na życie, a przede wszystkim narodziła się pasja do sportu. Kiedyś, kiedy ktoś pytał co chciałabym robić w życiu odpowiadałam – nie wiem. Żyłam chwilą, zabawą, a teraz czerpię z mojej pasji przyjemność i mam plan na to, co chcę w życiu robić.

Poza siłownią i prowadzeniem treningów też pracujesz. Jak łączysz czas na pracę, życie i crossfit?

Wstaję wcześnie rano, kładę się późno spać (śmiech). Prosta recepta. I przede wszystkim robię to, co lubię. Nie siadam przed telewizor, gdy wracam z pracy, tylko poświęcam się tej pasji i uważam to za formę relaksu, odpoczynku. Nie leniuchuję.

Czyli siłownia jako rozrywka, relaks?

Dokładnie. To mnie odpręża.

A jak Twoja rodzina i chłopak podchodzą do Twojej pasji, jak to wyglądało od początku?

Na początku każdy był na „nie” i pytał po co tam chodzę, przecież jestem szczupła, że to nie jest w ogóle mi potrzebne. Typowe myślenie, że jak ktoś nie jest gruby, to nie potrzebuje siłowni. Jak zaczynałam sobie robić posiłki, to było: „nie możesz zjeść jak normalny człowiek?”, „po co ci ta waga?”. Ale od pewnego czasu chyba się już z tym pogodzili, no i już mnie wspierają. Bardzo. Przede wszystkim mama i Rafał, mój chłopak.

Czyli nie uświadamiałaś im, jakie to jest dla Ciebie ważne, tylko sami przyjęli to jako coś naturalnego?

No musiało im to trochę zająć, chociaż Babcia dalej jest takiego zdania, że siłownia i dieta nie są mi potrzebne.

Tak to już jest z babciami. Czyli uważasz, że nie ma sensu na siłę kogoś uświadamiać, tylko konsekwentnie robić swoje i z biegiem czasu bliscy to zaakceptują?

Myślę, że tak. Nie ma co patrzeć na rady i opinie innych ludzi. My sami wiemy, co dla nas najlepsze. Ja robiłam swoje, nie patrząc na opinię ludzi, spotkałam się z opinią: „Kinga, po co Ty w ogóle udzielasz się na tym Instagramie, po co dodajesz te filmiki?”, a tak naprawdę pojawiały się wiadomości, że komuś pomogłam, kogoś zmotywowałam. Więc bardziej patrzę na tę pozytywną stronę niż tę negatywną.

Co jest Twoją największą motywacją do trenowania?

To, że spotkam się z ludźmi, spędzę z nimi miło czas. Sylwetka już dawno zeszła na dalszy plan. Motywuje mnie to, że mogę pomóc ludziom w ich rozwoju, a ja mogę być zdrowsza i sprawniejsza.

Na swoim Instagramie prezentujesz ćwiczenia, swoje efekty, przepisy, wpisy motywacyjne, też mi się tak wydaje, że wiele osób ma taki problem, że boi się przekazać coś innym z obawy przed krytyką. Co skłoniło cię do tego, żeby pisać i pokazywać swoje osiągnięcia?

Na początku bałam się cały czas. O to, że ktoś mi napisał coś negatywnego. Oczywiście z konta anonimowego. Na początku mnie to trochę uderzało, mówiłam sobie, że „kurde, faktycznie nie mam racji, źle mówię” albo, że „miesiąc temu pisałam coś innego, a teraz moje myślenie się zmieniło”? A teraz zlewam takie komentarze. Po prostu jestem zdania, że z głupszymi się nie kłócę, bo z głupim nie da się wygrać w walce na argumenty.

View this post on Instagram

Długo mnie nie było w postach, ale pamiętajcie że na instastories jestem cały czas! (czasem i przesadnie🙈) Wrzucam Wam filmik, dzięki któremu zrobicie progres w pompkach, jeśli oczywiście będziecie ćwiczyć! Warto dorzucić na początku treningu kilka serii takich ruchów 🏋️‍♂️ Bez względu na to czy robicie to przy ścianie czy na kolanach, głowa jest przedłużeniem kręgosłupa, musicie mieć łopatki ściągnięte, spięty brzuch, a łokcie schodzą się wzdłuż ciała (nie na boki! Bo mowa tu o pompce funkcjonalnej). Mam nadzieje że post przydatny dla Was! Zapisujcie i korzystajcie! #motivation #workout #training #body #movie #gym #polishgirl #polishbody #fitgirl #body #bodybulding #fitfreak #foodlover #gymlover #workout #training #nevergiveup #squats #gymhero #sportgirl #fit #slim #fitness #healthylifestyle #motywacja #me #healthylifestyle #healthyfood #pushup #pompka #jakwykonac

A post shared by Kinga👸 (@k_madam) on

Czyli już odpowiedziałaś na moje następne pytanie. Masz hejterów?

Zdarzają się, często.

Ale jakie to są wiadomości? Zdarzają się natarczywi, chamscy? Większość wiadomości jest prześmiewcza, obraźliwa? Zdarzają się mocniejsze słowa?

Róźnie. Był taki jeden profil na Instagramie, tylko ja w obserwowanych, pod każdym moim zdjęciem po 3-4 komentarze. Przestałam odpowiadać na jego zaczepki i nagle jego profil zniknął. Uważam, że hejterzy to ludzie, którzy mają smutne i nudne życie.
Ale z innej strony, dziwi mnie, a nawet smuci, że niektórzy znajomi inaczej na mnie patrzą, od kiedy poważniej zajęłam się sportem. Zauważyłam, że jak już coś osiągasz i robisz coś ponad przeciętność, zaczynasz widzieć, kto ci kibicował, był z toba, a kogo łapie zazdrość i ma niewypowiedziane „pretensje”, że tobie coś wyszło, a jemu nie.

Masz na myśli to, że ktoś z bliskich znajomych się od Ciebie odwrócił?

Tak.

Uważasz, że przez to, że stałaś się popularniejsza, zaczęłaś uprawiać sport, dbać o siebie czy porzuciłaś „imprezowy” styl życia na zdrowszy, stateczniejszy?

Bardziej ten ostatni aspekt. Uważam, że często panuje takie przeświadczenie, że skoro zmieniasz się, doroślejesz, to w oczach innych jesteś… gorszy? Pomimo tego, że to właśnie ty zmieniasz się na lepsze, robisz więcej niż inni. Często miałam tak, że mówiąc „idę się uczyć”, „idę pobiegać”, albo „nie, dzisiaj nie piję” to było zdziwienie, namawianie, pytania: „czemu, dlaczego, nie świruj, przestań, chodź się napić.” Nie, nie mam ochoty i tyle, bez imprezowania i picia jestem bardziej produktywna, mam siłę, żeby „dzień po” zrobić coś pozytywnego ze sobą.

A jakie jest Twoje podejście do alkoholu? Całkowite zero czy wszystko jest dla ludzi, ale z głową?

Wszystko dla ludzi! Nie piję co weekend, ale zdarza mi się wypić, pobawić się. Ostatnio coraz częściej podróżuję i zawsze w trakcie wyjazdów z moim chłopakiem Rafałem mamy taki dzień, w którym idziemy do restauracji czy baru i naprawdę się dobrze bawimy. Ale wszystko z głową, umiarem. A picie piwa przed telewizorem to nie jest dla mnie nic przyjemnego.

Czy jest jakaś osoba „z branży”, którą się inspirujesz?

Tak, jest wiele dziewczyn na Instagramie, które śledzę, które też tak naprawdę zaczynały podobnie, jak ja – z imprezowiczki do osoby osiągającej swoje cele. Ale uważam, że Instagram, a życie to coś kompletnie innego. Dwie z inspirujących mnie osób miałam okazję poznać.

Jak do tego doszło?

Na targach fitness w Krakowie i Warszawie. Jest to świetna okazja do poznania wielu wspaniałych osób. Swoją drogą, jutro też jadę na targi do Warszawy. Także cały czas się rozwijam, szukam inspiracji.

Zaczęłaś ostatnio prowadzić zajęcia w CrossBox. Na czym polegają Twoje zajęcia?

Moje zajęcia się skierowane tylko dla kobiet. Staramy się zazwyczaj skupić się na takich rzeczach, na jakich kobietom najbardziej zależy, czyli ćwiczymy pośladki, brzuch i ramiona. Biją mi brawo na koniec zazwyczaj, więc chyba to doceniają (śmiech). A ja doceniam ich, bo naprawdę robią kawał dobrej roboty. Staram się dobierać takie treningi, żeby nie były typowo fitnessowe, tylko miały coś wspólnego z crossfitem, ale też, aby nie były „odstraszające”.

Ile osób przychodzi na zajęcia i w jakim są one wieku?

Około 10 osób. A co do wieku – pełen przekrój, od 18 do 45 roku życia. Także naprawdę, jeśli któraś z dziewczyn myśli, że nie jest w stanie wykonać ćwiczenia, dostosowuję je do jej dyspozycji.

Ostatnio uzyskałaś tytuł trenera personalnego. Powiedz mi, jak wygląda proces zdobycia takiego tytułu?

Ja przede wszystkim na początku starałam się znaleźć dobrą szkołę. Wybrałam Akademię Mistrzostwa Sportowego we Wrocławiu. Bardzo polecam! Kurs trochę kosztuje, ale uważam, że warto. Miałam szkolenia w każdy weekend przez miesiąc, 8 godzin dziennie. Chodziłam tam chętnie, bo dużo się tam uczyłam. Egzamin zdają tylko ci, którzy wyciągnęli coś z zajęć, a nie dostają tytuł, tylko dlatego, że za ten kurs zapłacili. Można powiedzieć, że AMS uważa, kogo wpuszcza do branży.

Z Twojej perspektywy, co jest najważniejsze dla osób, które chcą rozpocząć treningi, jak zacząć, jak się przygotować?

Przede wszystkim plan. Plan działania, plan diety. Najważniejsze jest ustalenie, kiedy chcemy trenować, potem wejdzie to w nawyk – np. zawsze o 18 idę na siłownię. To jest jak z serialem, mamy nawyk oglądania go codziennie, i tak samo powinno być z treningiem, tylko zamiast pasjonowania się losami bohaterów wyrzucamy z siebie złą energię i czerpiemy radość z życia. I nie bać się tego, że ktoś się popatrzy i skrytykuje. Jest milion szkół, milion zdań – każdy ma swoje.

Z rozmowy z Tobą wynika, że trening jest dla Ciebie swego rodzaju oczyszczeniem?

Tak, gdy jestem zdenerwowana, mama mówi mi „Kinga, idź na siłownię i się wyżyj”. Albo po prostu wkładam buty i idę biegać.

Czyli nie tylko crossfit, ale także coś „lżejszego”?

Tak. Aktualnie treningi zaczynam o 6.20, pół godzinki biegam sobie przed pracą. Ogólnie, ostatnimi czasy bardziej niż na swoim treningu skupiam się na innych, swoich podopiecznych.

Jakie według Ciebie cechy powinien mieć dobry trener?

Posiadać dużą wiedzę, umieć ją przekazać, być cierpliwym, pozytywnym, zarażać energią, umieć motywować. Trener personalny to nie jest tylko osoba prowadząca treningi, musi być też swego rodzaju psychologiem.

Jaki jest według Ciebie najlepszy wiek do rozpoczęcia treningów?

Na siłowni czy crossfit?

Omówmy i siłownię, i crossfit.

Osobiście zamieniłam siłownię na crossfit. Uważam, że crossfit jest bardziej ogólnorozwojowy, możemy zwiększyć swoją wytrzymałość i szybkość. Siłownia to bardziej „spompowanie się”, głównie zwiększenie swojej masy mięśniowej, crossfit z kolei jest treningiem bardziej funkcjonalnym. Według mnie dobrze jest rozpocząć treningi na siłowni w wieku 16 czy 17 lat. Najlepiej rozpocząć treningi ogólnorozwojowe jak najwcześniej, ale nie „pompowanie”, tylko ogólny rozwój.

Jaki rodzaj treningu jest Twoim ulubionym?

Jak już wspomniałam, crossfit. Nie mam ulubionego treningu, jeśli chodzi o jakąś partię ciała. Trening ma dać mi satysfakcję, zmęczyć mnie, oczyścić. Mogę się pochwalić, że już niedługo zamierzam wystartować w Runmageddonie.

Ciekawe wyzwanie.

Tak, trenowanie nauczyło mnie stawiania sobie wyzwań i dążenia do ich realizacji. Ciągle jest mi mało. Budowanie masy mięśniowej nie było dla mnie takim wyzwaniem, jakim jest crossfit. Mam satysfakcję z tego, że osiągam cel, który wcześniej wydawał mi się odległy. Wyjście ze strefy komfortu jest bardzo ważne.

Masz jakieś marzenia związane z crossfitem?

Chciałabym wystartować w zawodach crossfitowych. Z siłowni zostało mi jeszcze to, że chciałabym wystartować w zawodach bikini fitness. Ale wszystko po kolei.

Co sądzisz o ogólnodostępnych siłowniach na świeżym powietrzu jak np. nad oleśnickimi stawami? Uważasz, że mogą być dobrym startem dla osób, które zamierzają rozpocząć „cięższe” treningi?

Uważam, że takie siłownie są dobre dla osób starszych. Ale czy młodzi z nich korzystają?

Szczerze? Raczej nie zauważyłem.

Własnie. Myślę, że dla osób starszych jest to fajne rozwiązanie, ale nie jest to przetarcie przed rozpoczęciem poważniejszych treningów.

Jak zachęciłabyś kogoś do rozpoczęcia treningów?

Ja jestem tego zdania, że trzeba pójść i zobaczyć. Albo się komuś spodoba, albo nie. Ważna jest też atmosfera. U nas w Crossboxie każdy traktuje się jak rodzina, co pomaga w wejściu w treningi. Nie można się też zniechęcać po pójściu w jedno miejsce, trzeba sprawdzić np. inną siłownię czy inne zajęcia. Trzeba znaleźć formę aktywności, którą się pokocha. Nic na siłę. Uważam, że siłownia nie jest dla wszystkich, ale jest tyle sportów, że każdy znajdzie coś dla siebie. Wymówki są tworzone przez lenistwo. Chociaż we wszystkim trzeba mieć umiar, nie można przetrenować się czy zniechęcić już na początku, bo ktoś podnosi więcej niż my. Czasami wiem, że muszę odpuścić. Odpuszczenie jednego treningu nie oznacza, że mamy całkiem przestać trenować – wszystko jest do nadrobienia. Podobnie jest z dietą – ludzie myślą, że 100% diety albo nic. A ja uważam, że powinniśmy zacząć się dobrze odżywiać, a nie być na diecie. 80% powinna być dieta czysta, 10% to produkty, których może i nie lubimy, ale wiemy, że są zdrowe, np. szpinak, a kolejne 10% to np. pasek czekolady, który uwielbiamy.

Można powiedzieć, że jesteś przykładem, że jeżeli się chce to można, a brak czasu nie jest wymówką?

Tak, jeśli czegoś się bardzo chce, to się znajdzie na to czas. Skoro znajdujemy czas na kosmetyczkę, serial czy gry komputerowe, to znajdziemy go też na trening.

Mamę i Rafała też starałaś się wyciągnąć na trening?

Tak, Rafała dopiero w lutym wyciągnęłam na crossfit, bo przed siłownią się skutecznie wzbraniał. Zajęcia mu się spodobały i tam ze mną został, robimy razem treningi, efektem jest nabranie już 11 kg masy, gdzie Rafał zawsze był bardzo szczupły. Nie pomagały mu wykupowane diety, a tutaj tak dobraliśmy trening, że osiągnął swój cel. Natomiast mama powtarzała zawsze „daj spokój”, „nie dzisiaj”, ale był taki czas, że wyciągałam ją na rower czy rolki, sama zaczęła uprawiać nordic walking i bardzo jej się spodobało, poprawiło się jej samopoczucie. Kiedy nie chciało jej się iść na „kijki”, przypominałam jej o tym, jak dobrze się po tym czuła, ile miała energii. W końcu postawiłam ją przed faktem dokonanym – kupiłam jej Multisport (śmiech). Chodziła chwilę na siłownię, głównie na rowerek czy bieżnie, aż w końcu zabrałam ją na zajęcia crossfit i to spodobało jej się najbardziej. Jej największą motywacją jest zmieszczenie się w sukienkę, która wciąż wisi z metką (śmiech).

Czyli następny wywiad przy tym stoliku przeprowadzę już z Twoją mamą?

Tak, mam nadzieję! (śmiech)

 

Spodobała Ci się treść artykułu? Podziel się nim ze znajomymi!

Tagi: , , , ,

Kacper Pelczarski
Kacper Pelczarski

Główny pomysłodawca i redaktor naczelny portalu Sportowa Oleśnica. Na portalu głównie piłka nożna i piłka ręczna. Prywatnie fan ligi angielskiej i Śląska Wrocław.

Zobacz artykuły autora

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

Brak nadchodzących wydarzeń.






GOK Oleśnica APO logo niebieskie Koszykarski Klub Oleśnica