„Królewscy” znowu rozczarowali na krajowym podwórku. Zespół ze stolicy Hiszpanii nie potrafił przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść w wyjazdowym starciu z walczącą o utrzymanie Gironą i po remisie 1:1 nie zdołał odzyskać fotela lidera. Choć podopieczni Xabiego Alonso wyraźnie szukają swojej optymalnej formy, Kylian Mbappé ze spokojem patrzy w przyszłość. Francuz jest przekonany, że mimo ligowych potknięć, Real zdoła przeciwstawić się rozpędzonemu Bayernowi Monachium w zbliżającym się wielkimi krokami ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
Potknięcie w Katalonii
Ostatnie tygodnie w wykonaniu madrytczyków zdecydowanie dalekie są od ideału. Cel na weekend był jasny: trzeba było odpowiedzieć na sobotnie zwycięstwo FC Barcelony i zgarnąć pełną pulę, by wrócić na sam szczyt tabeli La Ligi. Na ich drodze stanęła jednak ekipa z Katalonii. Gospodarze co prawda wciąż są realnie zagrożeni spadkiem do niższej klasy rozgrywkowej, ale w ich grze wreszcie widać światełko w tunelu. I z pewnością nie jest to nadjeżdżający pociąg.
Początkowe minuty zwiastowały chęci miejscowych do narzucenia swoich warunków gry. Real dość szybko opanował jednak sytuację na boisku, chociaż niewiele z tego wynikało. Piłkarze Xabiego Alonso raili nieporadnością w kreowaniu dogodnych okazji strzeleckich. Po zachowawczym fragmencie meczu, to Girona odważniej ruszyła do przodu. W 26. minucie Thibaut Courtois z trudem sparował uderzenie Wiktora Cygankowa, ratując swój zespół przed stratą gola. Belg zdołał szybko naprawić błąd defensywy, a chwilę później techniczny strzał Azzedine’a Ounahiego minimalnie minął madrycką bramkę.
Prawdziwe emocje wybuchły dopiero w samej końcówce pierwszej części spotkania. Najpierw Paulo Gazzaniga popisał się wręcz fenomenalną interwencją, zatrzymując strzał głową Edera Militao z zaledwie pięciu metrów. Kilkadziesiąt sekund później golkiper musiał już wyciągać piłkę z siatki, gdy w ogromnym zamieszaniu podbramkowym odnalazł się Kylian Mbappé. Radość gości trwała krótko. Po wideo weryfikacji sędzia dopatrzył się zagrania ręką Francuza i trafienie anulował. Niewykorzystane sytuacje zemściły się tuż przed gwizdkiem zapraszającym na przerwę, kiedy to Ounahi wyprowadził Gironę na prowadzenie w 45. minucie.
Rzut karny ratuje wynik
Po zmianie stron obraz gry uległ zmianie. „Królewscy” zepchnęli rywala do głębokiej defensywy, sęk w tym, że ich ataki przypominały bicie głową w mur. Strzały były anemiczne, często niecelne, a Gazzaniga nie musiał nawet wspinać się na wyżyny swoich umiejętności. Z kolei w 57. minucie madrytczycy otarli się o katastrofę. Błyskawiczna kontra gospodarzy sprawiła, że w sytuacji sam na sam znalazł się Władysław Wanat. Courtois po raz kolejny uratował swój zespół kapitalną obroną. Niedługo później piłka wpadła do bramki Girony po strzale Viniciusa, lecz sędzia odgwizdał ewidentnego spalonego.
Wyrównanie nadeszło ostatecznie w 67. minucie, w dość szczęśliwych dla faworytów okolicznościach. Hugo Rincon niefortunnie nadepnął na stopę Viniciusa Juniora we własnym polu karnym, co nie umknęło uwadze arbitra. „Jedenastkę” pewnym strzałem na gola zamienił Mbappé, dając sygnał do zmasowanych ataków.
Ostatnie fragmenty spotkania to już prawdziwe oblężenie pola karnego miejscowych. Obrona Girony dwoiła się i troiła, przeżywając bardzo trudne chwile, ale potrafiła też groźnie skontrować – jak w 71. minucie, gdy swojej szansy nie wykorzystał Vitor Reis. Z drugiej strony boiska indywidualnym rajdem popisał się Vinicius, kończąc akcję uderzeniem tuż nad poprzeczką. Gol dla gości wisiał w powietrzu, a w samej końcówce piłkę meczową miał na nodze Mbappé. Gwiazdor jednak spudłował, przez co ambitnie grający gospodarze dowieźli niezwykle cenny punkt do końcowego gwizdka.
Z La Ligi prosto na europejskie salony
Strata punktów na krajowym podwórku to obecnie niejedyny temat do dyskusji wokół madryckiego klubu. Przerwa reprezentacyjna właśnie dobiega końca, a uwaga całego piłkarskiego świata powoli przenosi się na wielki szlagier Ligi Mistrzów. Real Madryt zmierzy się w ćwierćfinale z Bayernem Monachium i zapowiada się starcie wagi ciężkiej.
Bawarczycy, prowadzeni przez Vincenta Kompany’ego, prezentują w tym sezonie futbol najwyższej próby i uchodzą za jedną z najsilniejszych wersji tego zespołu w ostatnich latach. Ekipa ze stolicy Hiszpanii nie jest z kolei w swojej szczytowej formie, co tylko potęguje emocje przed dwumeczem. Kibice z Monachium podchodzą do tej rywalizacji z ostrożnym optymizmem, licząc na to, że ich ulubieńcom uda się wreszcie przełamać klątwę hiszpańskiego giganta, z którym na europejskiej arenie radzą sobie w ostatnich piętnastu latach fatalnie. Niezależnie od formy obu drużyn, Kylian Mbappé pozostaje niewzruszony. Francuz wciąż ufa swoim kolegom z szatni i otwarcie deklaruje, że Real ma wystarczająco dużo jakości, by stanąć z mistrzami Niemiec do otwartej walki o półfinał.
Szczegóły meczu ligowego:
Girona FC – Real Madryt 1:1 (1:0)
1:0 – Azzedine Ounahi 45′
1:1 – Kylian Mbappé (rzut karny) 67′
Składy wyjściowe:
Girona FC: Paulo Gazzaniga – Arnau Martinez, Hugo Rincon (72′ Alejandro Frances), Vitor Reis, Alex Moreno – Azzedine Ounahi (82′ Abel Ruiz), Axel Witsel, Ivan Martin – Wiktor Cygankow (72′ Yaser Asprilla), Władysław Wanat (82′ Lancinet Kourouma), Bryan Gil (72′ Joel Roca).
Real Madryt: Thibaut Courtois – Trent Alexander-Arnold (90′ Alvaro Carreras), Eder Militao, Antonio Ruediger, Fran Garcia (90′ Gonzalo Garcia) – Federico Valverde, Aurelien Tchouameni (72′ Rodrygo Goes), Jude Bellingham – Arda Guler (46′ Eduardo Camavinga), Kylian Mbappé, Vinicius Junior.