Niedawne starcie Realu Madryt z Manchesterem City zakończyło się wynikiem, który z pewnością nie zadowala kibiców zgromadzonych na Santiago Bernabéu. W spotkaniu pełnym zwrotów akcji „Królewscy” ulegli mistrzom Anglii 1:2. Mecz obfitował w kluczowe momenty, a dramaturgia utrzymywała się do ostatniego gwizdka. Choć Rodrygo dwoił się i troił, próbując wziąć ciężar gry na siebie – co było widać w jego aktywności w 28. i 87. minucie – to rywale okazali się konkretniejsi. Nico O’Reilly dwukrotnie zaznaczył swoją obecność na boisku, a decydujące ciosy w końcówce, przy udziale Bernardo Silvy i Carrerasa, ostatecznie przesądziły o losach rywalizacji. Porażka ta stanowi jednak dopiero tło dla szerszych problemów, z jakimi w lutym musi zmierzyć się sztab szkoleniowy.
Czas na „efekt Ceballosa”
W każdym sezonie w Madrycie nadchodzi specyficzny moment, kiedy reflektory niespodziewanie kierują się na Daniego Ceballosa. Wygląda to niemal na pewien schemat wpisany w jego pobyt w stolicy Hiszpanii: przychodzi seria spotkań, w których okoliczności wymuszają jego obecność, a pomocnik nagle staje się kluczową postacią zespołu. Wszystko wskazuje na to, że właśnie wkraczamy w tę fazę. Luty przyniósł nowe wyzwania, a Real Madryt musi radzić sobie z istotnymi absencjami, co szeroko otwiera drzwi dla hiszpańskiego pomocnika.
Sytuacja kadrowa jest napięta. Kontuzja Jude’a Bellinghama stworzyła wyrwę w środku pola, a zespół jako całość musi podnieść swój poziom w kluczowej fazie sezonu. W tym kontekście gracze potrafiący kontrolować tempo gry stają się na wagę złota, a Ceballos idealnie wpisuje się w ten profil. Zawsze postrzegano go jako zawodnika, który – gdy tylko otrzyma szansę – potrafi wnieść do gry porządek, umiejętność utrzymania się przy piłce i niezbędną kreatywność. Teraz, gdy ławka rezerwowych jest krótsza, jego atuty mogą okazać się decydujące.
Nowe rozdanie u Arbeloi
Oczekiwania wobec Ceballosa są tym większe, że zbliża się trudne starcie z Valencią. Trener Álvaro Arbeloa znajduje się w niełatwym położeniu, gdyż oprócz kontuzjowanego Bellinghama, nie będzie mógł skorzystać z zawieszonego za kartki Viniciusa Jr. To właśnie ten rodzaj kryzysu, w którym rola byłego gracza Betisu zazwyczaj rośnie. Choć na co dzień bywa opcją rezerwową, w momentach wymagających głębi składu i kontroli w drugiej linii, staje się fundamentalnym elementem układanki.
Warto zauważyć, że pozycja Ceballosa w ostatnim czasie uległa zmianie. Po letnich zawirowaniach, odejściu Xabiego Alonso i przejęciu sterów przez Arbeloę, pomocnik widział swoje minuty znacznie zredukowane. Mimo plotek transferowych i zmian na ławce trenerskiej, pozostał jednak w klubie. Przedsmak odpowiedzialności, jaka teraz na nim spocznie, poczuł już w niedawnym meczu przeciwko Rayo Vallecano, gdzie cieszył się większym wymiarem czasowym i widocznym wpływem na grę. Teraz oczy wszystkich zwrócone są na niego – Ceballos ponownie staje przed szansą udowodnienia swojej wartości w decydującym momencie sezonu.