We wtorek, 13 stycznia, potwierdziły się medialne doniesienia, które od kilku dni elektryzowały kibiców Manchesteru United. Nowym szkoleniowcem „Czerwonych Diabłów” został klubowy weteran, Michael Carrick. Podpisanie kontraktu, obowiązującego do końca sezonu 2025/26, jest próbą opanowania kryzysu, jaki wybuchł na Old Trafford po zwolnieniu Rubena Amorima 5 stycznia.
Ostatnie dni były dla klubu wyjątkowo burzliwe. Po dymisji Portugalczyka drużynę tymczasowo prowadził Darren Fletcher, jednak jego krótka kadencja zakończyła się fiaskiem. Zespół pod jego wodzą zaledwie zremisował w Premier League ze słabo dysponowanym Burnley FC, a czarę goryczy przelała porażka z Brighton w Pucharze Anglii. Zarząd uznał, że drużyna potrzebuje wstrząsu i człowieka, który doskonale rozumie specyfikę klubu.
Powrót legendy i obiecujący start
Wybór padł na Michaela Carricka, który jako piłkarz rozegrał w koszulce z diabłem na piersi 464 spotkania, pięciokrotnie sięgając po mistrzostwo Anglii oraz triumfując w Lidze Mistrzów. Jego doświadczenie szkoleniowe również nie jest bez znaczenia – po zakończeniu kariery w 2018 roku terminował jako asystent u Ole Gunnara Solskjaera i Jose Mourinho, a ostatnio z powodzeniem samodzielnie prowadził Middlesbrough.
Choć Carrick traktowany jest wciąż jako opcja tymczasowa, a zarząd latem może rozglądać się za głośniejszym nazwiskiem, 44-latek zanotował piorunujące otwarcie. Pod jego wodzą Manchester United wygrał cztery z pięciu pierwszych spotkań, co znacznie poprawiło nastroje w szatni. – Wiem, co trzeba zrobić, żeby odnieść tu sukces – przekonuje nowy menedżer. – Teraz skupiam się na pomaganiu zawodnikom w osiągnięciu standardów, jakich oczekujemy w tym klubie, a wiemy, że ta grupa jest w stanie to osiągnąć z nawiązką.
Skomplikowana sytuacja Marcusa Rashforda
Jednym z pierwszych, a zarazem kluczowych wyzwań stojących przed Carrickiem, jest kwestia kadrowa dotycząca Marcusa Rashforda. Nowy trener chciałby powrotu wychowanka na Old Trafford, jednak sytuacja jest wielowątkowa. 28-letni napastnik, który został wypchnięty z klubu przez poprzedniego trenera – najpierw do Aston Villi w styczniu 2025 roku, a latem do Barcelony – obecnie przebywa w Katalonii na wypożyczeniu.
Rashford radzi sobie w Hiszpanii więcej niż przyzwoicie. Mimo że u Hansiego Flicka nie zawsze jest pierwszym wyborem, statystyki go bronią: w 34 meczach we wszystkich rozgrywkach zanotował 10 bramek i 13 asyst. FC Barcelona posiada opcję wykupu Anglika po sezonie za 30 milionów euro, jednak włodarze „Blaugrany” nie palą się do wydania takiej kwoty.
Negocjacje i wola piłkarza
Według doniesień włoskiego dziennikarza Matteo Moretto, Barcelona otworzyła nową rundę rozmów z Manchesterem United, licząc na „promocję” i zbicie ceny do 25 milionów euro lub nawet niższej kwoty. Teoretycznie zarząd z Manchesteru mógłby przystać na takie warunki – sprzedaż wychowanka to w księgach rachunkowych czysty zysk kapitałowy. Jednak na drodze do finalizacji transakcji stoi Michael Carrick, który jest wielkim orędownikiem powrotu Rashforda do macierzystego klubu. Zwolnienie Amorima, który był głównym powodem odejścia napastnika, teoretycznie otwiera drogę do drugiego rozdziału tej historii.
Problem w tym, że sam zawodnik może mieć inne plany. Źródła zbliżone do piłkarza sugerują, że Rashford jest zdeterminowany, by przedłużyć swój pobyt w Barcelonie, którą od dawna uważał za swój wymarzony klub. Co więcej, niepewna przyszłość Carricka po zakończeniu sezonu może być dla zawodnika dodatkowym argumentem, by nie wracać do Manchesteru, gdzie sytuacja na ławce trenerskiej wciąż pozostaje dynamiczna.