Rozpędzona maszyna La Ligi nie bierze jeńców, a Barcelona staje przed kolejnym wyjazdowym testem – tym razem na stadionie w Elche w ramach 22. kolejki. Zespół nie ma wyjścia, musi zgarnąć pełną pulę, żeby utrzymać fotel lidera. Za plecami Dumy Katalonii cały czas czai się przecież Real Madryt, który tylko czeka na najmniejsze potknięcie odwiecznego rywala. Z kolei gospodarze raczej nie zamierzają tanio sprzedać skóry. Ekipa Elche to aktualnie jedenasta siła ligi, co brzmi w miarę bezpiecznie, ale to ułuda – mają zaledwie trzy punkty zapasu nad strefą spadkową, więc presja zagląda im w oczy. Kto chce zobaczyć, czy zdołają postawić się faworytowi, może odpalić Canal+ Sport punktualnie o 21:00. Stream meczu poleci również w aplikacji Canal+ Sport Online po wykupieniu pakietu, a dla tradycjonalistów zostaje darmowa tekstowa relacja na żywo, którą ogarnie portal WP SportoweFakty.
O ile jednak w ten weekend liczy się tylko boisko i bieżąca tabela, w klubowych gabinetach w stolicy Katalonii kalendarze dawno już przestawiono na kampanię 2026/27. Tam nikt nie ukrywa, że po sezonie szykuje się grubsza przebudowa. Zaufanie do Hansiego Flicka jest najwyraźniej bezgraniczne – według doniesień Marki, niemiecki szkoleniowiec ma lada moment złożyć autograf pod nowym kontraktem, wiążącym go z klubem aż do 2028 roku. I to właśnie on dostanie od zarządu zielone światło na przeprowadzenie dość radykalnych zmian w kadrze.
Barcelona ewidentnie szykuje się na solidne zakupy. Pion sportowy zagiął parol na świeżą krew, celując docelowo w rasowego napastnika, szefa środka obrony i kogoś, kto zrobi wiatr na lewym skrzydle. Karuzela nazwisk kręci się w najlepsze, a na celowniku Blaugrany przewijają się naprawdę mocne karty: mówi się o zakusach na Alessandro Bastoniego, Cristiano Romero czy Juliana Alvareza. W notesach skautów przewijają się też Joao Pedro, świetnie znany w klubie Ez Abde oraz Jan Virgili.
Żeby jednak ktoś przyszedł, ktoś inny musi zwolnić szafkę, a lista potencjalnych pożegnań robi równie mocne wrażenie. Wiele wskazuje na to, że Ansu Fati wreszcie ostatecznie odetnie pępowinę i na stałe zakotwiczy w Monaco, podczas gdy sfrustrowany grzaniem ławy Marc Casado najpewniej poszuka minut w innym otoczeniu. Do tego dochodzi nieubłagana rzeczywistość kontraktowa – wygasają umowy Roberta Lewandowskiego i Andreasa Christensena, a z końcem wypożyczeń pożegnają się z klubem Marcus Rashford i Joao Cancelo. Sprawa Roony’ego Bardghjiego pozostaje na razie zawieszona w próżni. Co więcej, w księgowości musi zgadzać się bilans. Władze wcale nie zamykają drzwi przed potencjalnymi kupcami na Julesa Kounde czy Alejandro Balde. Jeśli na stole wyląduje odpowiednia gotówka, obaj zawodnicy mogą zostać spieniężeni, byle tylko sfinansować letnią układankę Flicka.
Szykuje się więc w Katalonii dość karkołomny balans – walka o najwyższe trofea w tym sezonie toczy się w wyraźnym cieniu nadciągającej rewolucji. Otwartym pozostaje pytanie, na ile ta świadomość nieuchronnych zmian wpłynie na formę zespołu w najbliższych miesiącach, począwszy od starcia z Elche.