Aż trudno w to uwierzyć, ale to już jedenaście spotkań z rzędu, w których Aluron CMC Warta Zawiercie nie pozwala rywalom na rozegranie więcej niż trzech setów. Kibice, którzy po brzegi wypełnili jastrzębską halę, liczyli na twardą siatkarską bitwę i przełamanie tej szalonej passy. Nic z tego – musieli ostatecznie obejść się smakiem, a goście brutalnie zamknęli mecz w trzech partiach. Żeby przypomnieć sobie, kiedy zawiercianie spędzili na parkiecie więcej czasu, trzeba by cofnąć się do inauguracji Klubowych Mistrzostw Świata i tamtego pięciosetowego boju z Volei Renatą (3:2). Od tamtej pory ich bilans jest zero-jedynkowy: zanotowali kilka bolesnych porażek i aż osiem zwycięstw do zera, a do sobotniego starcia podchodzili na fali pięciu wygranych z rzędu.
Wystarczyło, że do wyjściowej szóstki wrócił Bartosz Kwolek, a maszyna z miejsca weszła na wyższe obroty. Przyjmujący był potwornie głodny gry i to rzucało się w oczy od pierwszych piłek. Zawiercianie błyskawicznie odskoczyli na 10:7, doskonale czytając zamysły rywali. Świetna praca blokiem sprawiła, że pierwsza odsłona była w zasadzie egzekucją – skończyło się na 16:25. Gładko przegrany set ewidentnie podrażnił gospodarzy, bo na kolejną partię wyszli solidnie nabuzowani. Na ich nieszczęście, goście grali wręcz perfekcyjnie w systemie blok-obrona i długo trzymali wynik na styku. Dopiero w połowie seta jastrzębianom udało się na moment urwać (18:15). Wtedy jednak na parkiecie zameldował się Patryk Łaba. Zawiercianie wrzucili wyższy bieg, zanotowali świetną serię i w kapitalnym stylu odwrócili losy tej partii (22:25), co ostatecznie podcięło gospodarzom skrzydła.
Trzecia odsłona to już dopełnienie dzieła zniszczenia. Tak dysponowani wicemistrzowie Polski po prostu nie pozostawili jastrzębianom żadnych złudzeń. Podopieczni Michała Winiarskiego całkowicie odcięli im prąd na środku siatki. Zarówno Anton Brehme, jak i Łukasz Usowicz byli tego dnia cieniem samych siebie w każdym elemencie rzemiosła. Świetne zawody rozgrywał za to Kyle Ensing, który w porozumieniu z Kwolkiem całkowicie rozmontował system trenera Andrzeja Kowala, zmuszając miejscowych do seryjnych błędów własnych. Ostatecznie Warta wygrała różnicą pięciu oczek (20:25), notując szósty z rzędu triumf bez straty seta.
Podczas gdy w PlusLidze jedni spijają śmietankę ze świetnie naoliwionego mechanizmu, inni dopiero wylewają fundamenty pod swoje własne sportowe projekty. Idealnie obrazuje to sytuacja za oceanem, gdzie w uniwersyteckiej siatkówce trwa ostre zbrojenie. Trener Rob Smith z Utah State University rzucił właśnie na stół potężne karty przed sezonem 2026, ogłaszając szeroki zaciąg transferowy. Grupa nowych zawodniczek ma przynieść jakość, która pozwoli zdominować rywali w podobnym stylu, w jakim Zawiercie uciszyło Jastrzębie.
Do ogłoszonej wcześniej Olivii Ruy (Maryland) dołącza cała plejada siatkarek z innych uczelni. Na pierwszy plan wysuwa się Sophie Scott – mierząca 193 cm środkowa bloku, która przenosi się do Utah po czterech sezonach spędzonych w Cal. Rozegrała tam 62 spotkania, notując 178 bloków i 199 zabitych piłek przy skuteczności w ataku na poziomie .245. W swoim debiutanckim sezonie 2022 potrafiła wykręcić okrągłą setkę bloków, co dało jej ósme miejsce w silnej konferencji Pac-12. To zawodniczka z przeszłością w prestiżowych młodzieżowych zestawieniach (m.in. AVCA Phenom Watch List), która ewidentnie potrafi uszczelnić siatkę.
Na prawym skrzydle siłę ognia ma zapewnić Lauren Bodily (193 cm), ściągnięta z West Virginia. Ostatnie trzy lata to w jej wykonaniu 119 rozegranych setów, 107 punktów atakiem i 54 bloki. Bodily wie, jak brać na siebie ciężar gry – wcześniej, jeszcze w barwach Iowa Western CC, jako jedna z liderek zespołu (223 ataki) pociągnęła drużynę aż do półfinałów okręgu.
Środek siatki w Utah wzmocni również Solia Angilau (185 cm). Wraca do stanu po epizodzie w New Mexico, gdzie jako wiceliderka drużyny potrafiła notować blisko blok na set. Swoje pierwsze kroki w NCAA stawiała w Cal Baptist, a jej CV z czasów licealnych w Bingham High School imponuje (mistrzostwo regionu i kapitalne statystyki w ofensywie). Zestawienie transferowe zamykają Sami Blackett, Silina Damuni, Addy Cook oraz Lily LaFlesch.
Smith zadbał też o świeżą krew bezpośrednio z liceów i rynku międzynarodowego. Szeregi drużyny zasili Czeszka Justyna Novakova, a także lokalne talenty z Teksasu i Utah: AC Gibbs, Taytum Nelson i Madi Rich. Na papierze ten zastrzyk nowej energii wygląda jak gotowy przepis na zbudowanie drużyny, która nie będzie miała litości dla rywali. Czy nowa maszyna z Utah będzie równie bezwzględna co ta z Zawiercia, okaże się już na parkiecie.